• MOJE ODCHUDZANIE
    Czyli co robić, by nie chudnąć :D Wyznaję jedną zasadę: by schudnąć po prostu trzeba mniej jeść i mieścić się w deficycie kalorii- moja porażka! Nie gotuje wykwintnie- stawiam raczej na prostą, błyskawiczną i niewyszukaną kuchnię. Regularnie za to ćwiczę w domu przed TV.
    Zobacz
  • PLUS SIZE
    To, że noszę większy rozmiar, nie znaczy, że mniej lubię bawić się modą, choć na codzień wybieram raczej adidasy i bluzę. Większy rozmiar nie przekreśla mnie jako człowieka! Dziś już wiem, że jestem tyle samo warta co inni i to nie rozmiar mnie definiuje.
    Zobacz
  • CZAS WOLNY
    Mój czas wolny to przede wszystkim 9-letni syn, córkopies Masza oraz granie w gry, szczególnie jedną- The Sims 4 aktualnie. Sul sul! Uwielbiamy też spacerować.
    Zobacz
Haj Biczes!
Witaj. Miło mi, że tu jesteś. Mam na imię Ewelina, jestem przed 30tką, pracuję jako kasjerka, a po godzinach jestem mamą 9-latka. Od zawsze się odchudzam, ale tak na prawdę już dawno zaakceptowałam obecną siebie. Uwielbiam Maka i Redsy. W wolnej chwili gram w Simsy.
Chcesz wiedzieć więcej?
czytaj

Listopad 2020

Myszki, zawsze powtarzałam i będę powtarzać, że ważąc najwięcej w życiu (obecnie -10kg) nigdy nie czułam się bardziej pewna siebie. Byłam wyśmiewana w szkole przez tusze, a każdy atak od razu zaczynał się od przyjebania się do mojej wagi oraz do mojej twarzy, dziś zwanej kolorytem (w przypływie emocji: gniew, złość, wstyd zalewa mnie czerwonka). I tak. Moja twarz jest moim jedynym głębokim kompleksem, ale nie o tym!

Nie mam pojęcia jak sama ułożyłam sobie w głowie to, że moja waga to tylko cyfry, a liczy się tylko to jaką jestem osobą i to sobie mam się przede wszystkim podobać. Bo kiedyś, szczególnie po porodzie było ciężko.

Ten rok i dla mnie przejdzie do historii, ponieważ działo się wiele w moim życiu. Były dobre chwile, ale był też taki czas, że Ziemia się dla mnie zatrzymała i nie mogłam poprawnie funkcjonować. Chyba najgorsze w tym wszystkim było to, że nikomu o tym nie powiedziałam i z nikim o tym nie rozmawiałam. Dusiłam to wszystko w sobie. 

Później zachorowałam dosyć mocno. Dzisiaj już mogę o tym powiedzieć, bo jestem zdrowa, że prawdopodobnie przeszłam wirusa w koronie. Okropne to było! Ale wspomnę o tym w innym poście.
Na czas fatalnego samopoczucia i późniejszego dochodzenia do siebie zrezygnowałam z ćwiczeń. Cały mój fit detox trwał 4 tygodnie.

No i do sedna.

O to moja aktualna waga: 110kg. (najwyższe w życiu cyfry, które mi się okazały to 122kg). 
Tak wyglądam. A na pytanie "jak ty się nie wstydzisz takich zdjęć wstawiać" to powiem tylko: wstydzę się jak Uj, ale bez tego się nie ruszę.
Moja tabelka wymiarów.
Co mnie tak wzięło. Nie chodzi tylko o zrzucenie (przecież w zeszłe wakacje było 99kg) kilogramów, ale też o ograniczenie sobie. Jestem jak odkurzacz. Musze się nauczyć nie podjadać i nie ładować w siebie przed snem. Po prostu ograniczyć porcje. I nie mam zamiaru rezygnować z pączków, słodyczy, chipsów, fast foodów- wszystko z głową. O to teraz walczę. A posiłki będę urozmaicać i dopracowywać stopniowo. I nie będę się katować ćwiczeniami, bo to bez sensu. Owszem, ćwiczyć będę, ale 30 minutowa tabata w zupełności będzie wystarczać. 

Mam nadzieję, że na koniec tygodnia uda mi się dodać foodbook i zestawy, które ćwiczyłam. 
A Wy trzymajcie kciuki Kochani moi. 
Dziękuję, za każdą sekundę spędzoną na blogu.