• MOJE ODCHUDZANIE
    Czyli co robić, by nie chudnąć :D Wyznaję jedną zasadę: by schudnąć po prostu trzeba mniej jeść i mieścić się w deficycie kalorii- moja porażka! Nie gotuje wykwintnie- stawiam raczej na prostą, błyskawiczną i niewyszukaną kuchnię. Regularnie za to ćwiczę w domu przed TV.
    Zobacz
  • PLUS SIZE
    To, że noszę większy rozmiar, nie znaczy, że mniej lubię bawić się modą, choć na codzień wybieram raczej adidasy i bluzę. Większy rozmiar nie przekreśla mnie jako człowieka! Dziś już wiem, że jestem tyle samo warta co inni i to nie rozmiar mnie definiuje.
    Zobacz
  • CZAS WOLNY
    Mój czas wolny to przede wszystkim 9-letni syn, córkopies Masza oraz granie w gry, szczególnie jedną- The Sims 4 aktualnie. Sul sul! Uwielbiamy też spacerować.
    Zobacz
Haj Biczes!
Witaj. Miło mi, że tu jesteś. Mam na imię Ewelina, jestem przed 30tką, pracuję jako kasjerka, a po godzinach jestem mamą 9-latka. Od zawsze się odchudzam, ale tak na prawdę już dawno zaakceptowałam obecną siebie. Uwielbiam Maka i Redsy. W wolnej chwili gram w Simsy.
Chcesz wiedzieć więcej?
czytaj

Wyjazd z psem- nasze doświadczenia + Photo-short: Wakacje 2020

Hejka Kochane moje najdroższe Dziewuszki!

Jeszcze nigdy się tak nie zregenerowałam jak właśnie w te wakacje.

Mieliśmy z wiadomych przyczyn nie jechać nigdzie przed pandemią bardziej byliśmy ku "ciepłym krajom", ale zaryzykowaliśmy i wybraliśmy się nad nasze piękne polskie morze, do Ustronia Morskiego.

Szczerze mówiąc długo nie szukaliśmy noclegu, bo już przy drugim telefonie zarezerwowaliśmy pobyt (czyli na 1,5 miesiąca przed).

Tak w ogóle to były nasze pierwsze wakacje, także tym bardziej będziemy je mile wspominać, a już najlepiej Albus, który był przekonany, że jedziemy na basen do Wrocka. Zastanawialiśmy się tylko, czy 9-latek się nie rozczaruje mimo wszystko ogromną wodą, bez zjeżdżalni i innych bajerów, ale nie- było wow.



Wakacje z psem

No nie będę się Wam rozpisywać na temat samych wakacji- jak już wspominałam, było bosko.

Największą dla nas niewiadomą i wyzwaniem była nasz córkopies.

1. Podróż- Planowo mieliśmy jechać około 5h autem. Tak więc mamy dwa plusy na start, bo własny samochód i klimatyzacja. Przyznam szczerze, że oboje z Hasbim byliśmy bardzo miło zaskoczeni, że niuńka przeleżała spokojnie całą podróż. Jechaliśmy 7h, w połowie mieliśmy jedną przerwę na psi psi i wypicie wody. Wieczorem przed wyjazdem daliśmy Maszy przysmak "uspokajający" i na 10 minut przed podróżą drugi. Tak samo zrobiliśmy w powrocie.

2. Miejsce zakwaterowania
- od razu gdy dzwoniłam pytałam o pokój dla 2 dorosłych, dziecka i psa. Jest na prawdę sporo miejsc, w których akceptują zwierzęta, czasami chcą np dodatkową opłatę za czworonoga. Państwo do których pojechaliśmy pytali tylko, czy pies jest agresywny (nieeeeeestety tak) i czy nie będzie przeszkadzał innym gościom (ależ skąd, że tak). Na szczęście nikt nas nie opierdzielił.

Maszy zdążają się bardzo rzadko, ale wciąż wpadki z pęcherzem. Jest to mały piesek, więc kałuż wielkich nie ma, ALE wiadomo, że nie fajnie by było, gdyby zniszczyła podłogę u kogoś. Tu też fajnie, jeżeli zwrócicie uwagę na podłogę. My mieliśmy kafle, więc bez problemu można było rozłożyć gazety w razie "W".

3. Restauracje- w zasadzie tam, gdzie były miejsca na dworze, tam też można było spokojnie usiąść z psem. Tak na prawdę to żaden problem. Wystarczy grzecznie zapytać to jeszcze miseczkę z wodą się dostanie dla pupila.

4. Pies, a tłum ludzi- to było dla nas największe wyzwanie. Długie spacery i tłumy obcych podczas, gdy nasz pies jest raczej nieufnym boidupcem. Ale poradziliśmy sobie z tym. Tak samo, gdy ktoś pytał, czy może pogłaskać (co mnie bardzo cieszy, bo dużo ludzi potrafi wyciągnąć od razu rękę) grzecznie odpowiadaliśmy, że nie, co pewnie dziwiło, ale nie zawsze odpowiadałam, jaki jest tego powód.

5. Plaża, morze i upały- Nam trafiła się super pogoda. Mięliśmy połowę dni pochmurnych i bezchmurnych, akurat tropikalne upały ominęliśmy, ale nie oszukujmy się nawet te 25C w szczerym piachu to sporo dla dziecka i psa. My zabieraliśmy zawsze parasol i w parasol przypinaliśmy smycz- Masza była zawsze zapięta! Dziewczyna jednak zamiast korzystać z cienia wolała się wygrzewać na słońcu. Dlatego w dni słoneczne chłodziliśmy ją w morzu, którego się niestety bardzo bała, więc była brana na ręce i wkładana do szyi, nie ciągnęliśmy jej na chama.







WADY POBYTU Z PSIAKIEM

- nie mogliśmy wszędzie uczestniczyć w trójkę, bo np jazda na skuterach, czy karuzeli odpadała, bo ktoś musiał pilnować psa (nie było opcji, by została sama w pokoju, bo: wycie i niszczycielstwo).

- mieszkaliśmy na parterze, centralnie na przeciwko drzwi wejściowych do budynku. Możecie się tylko domyślić jak po 22:00, gdy wracali inni goście, "nasz alarm" szczekał i nie pomagały nawet klapen pupeny. Ale jakoś na szczęście później zasypiała. Pierwsza noc tylko była tragiczna, bo chyba do 4:00 rano czuwała.

-my akurat mamy małego psiaka, większy pies to większe wyzwanie, ale także da się ogarnąć.


Zdecydowanie na wyjazdy dla mnie Maszkaryna jest jak najbardziej mile widziana, problemem tylko byłby wyjazd za granicę (samolot i reszta spraw). 

A Wy? Zabieracie zwierzaki ze sobą? Czy je zostawiacie pod czyjąś opieką?