Obsługiwane przez usługę Blogger.

MOJA WŁOSOWA HISTORIA

by - czerwca 30, 2020

Powiem szczerze, że zawsze największą uwagę zwracam na moje włosy. A są one z wieloma problemami, które sama sobie zafundowałam, ale jak wiecie- nie poddaję się i walczę, by poprawić ich kondycję. Niedługo i tak czeka mnie wizyta u fryzjera, bo już nieuniknionym jest obcięcie "końcówek" i myślę nad jakimś odświeżeniem koloru. 

Grzyb od małego

Jak patrzę na swoje zdjęcia z dzieciństwa to wszędzie jedna fryzura- grzyb.
Jedynie do komunii rodzice zapuścili mi włosy, które zaraz po niej mi ścieli. Znów na grzyba oczywiście. 
Wiem, że był to celowy zabieg, bo miałam najgęściejsze włosy w całym mieście. I tak kilka lat rosły mi włoski. Podcinałam raz w roku końcówki, a co miesiąc zajmowałam się grzywką, ponieważ wiele lat ją nosiłam.

Pierwsze farbnięcie

Zawsze miałam jednakowy kolor włosów- ciemny brąz. W gimnazjum marzyły mi się blond loki na głowie. Tak- trwała blond była moim marzeniem. No way! ALEEEEEE...
Do pierwszej klasy gimnazjum poszłam w moich pierwszych w życiu pasemkach, które robiła mi kuzynka i niestety to były pasma, nie pasemka. 2cm blond pasma na 5cm w odroście hihihi, ale czułam się i tak jak gwiazda filmowa. Włosy rosły wraz z pasemkami.

Maksymalna długość

Nie mam pojęcia ile moje włosy miały cm, ale w pierwszej klasie technikum sięgały mi do pasa. Oczywiście jak je wyprostowałam, bo po za tym były zawsze niesforne i nigdy nie układały się przyzwoicie. Wracając. Pod koniec pierwszej klasy poszłam do fryzjera. Zażyczyłam sobie iście emowską fryzurę, bo pewna osoba nagadała mi idiotycznych głupot, że jako gruba osoba (!) powinnam wyszczuplać twarz licznymi "pazurkami" i maskować wysokie (!) czoło grzywką, najlepiej wystrzępioną na bok (poniżej zdjęcie nr 2- i tak, nie jest tak źle, bo niestety nie mam zdjęć z tamtego okresu przed). 

I tak pierwszy raz w życiu fryzjerka zjebała mi totalnie włosy i szkoda, że byłam małolatą, bo teraz bym tej sprawy tak nie zostawiła. Wtedy tylko popłakałam w poduszkę i robiłam dobrą minę do złej gry. Wiecie jak ciężko udawać, że jesteś zadowolona z fryzury i że tak chciałaś jak każdy- KAŻDY mówi: "O mój Boże! Co ty zrobiłaś z włosami?".

Było minęło- włosy odrosły mi do kolejnej uroczystości- do ślubu.

Kolejna koloryzacja i moja przygoda z ombre i blondem

Po porodzie po raz drugi podeszłam do tematu farbowania. Wiecie, potrzebowałam jakiejś odmiany. Padło na ombre, które było na czasie. Pamiętam jak poszłam do fryzjerki, która zjebała mi włosy (zabijcie mnie- czemu to zrobiłam- nie wiem), ale ona odpowiedziała mi krótko: "a co to jest?". 
Poszłam więc do kolejnego salonu, z polecenia przyjaciółki i na moje pytanie, czy wykonują jedna z nich odpowiedziała "zrobimy to". I zrobiła! Od tego czasu (po za UK) nie zmieniam fryzjerki.

Co roku powtarzałam/ odświeżałam koloryzację.
Było to dla mnie bardzo ważne, aby nie musieć latać co chwilę do fryzjera na poprawki, więc ombre było idealnym rozwiązaniem dla mnie.

Najpiękniejszy efekt i koszmar

Po wyjeździe do Anglii i kolejnym roku robienia włosów w odwiedzinach urlopowych w PL postanowiłam spróbować polskiego salonu w UK. 
Takich włosów jak miałam w tamten dzień, pewnie nie będę już miała nigdy, BYŁY IDEALNE! 
Ponadto po raz pierwszy fryzjerka nie ścięła mi kilku centymetrów, tylko minimalną ilość jak prosiłam (co jest błędem! Prawdziwy fryzjer obetnie tyle ile trzeba! Czytaj dalej). 

Już dzień po umyciu zobaczyłam co tak na prawdę zrobiono mi na głowie. PORAŻKA! Włosy po JEDNYM umyciu zrobiły się natychmiast żółte, a czesanie włosów kończyło się KRUSZENIEM końcówek (włos był spalony na wiór- dlatego fryzjerka powinna go obciąć na tyle ile to było konieczne). 


I Tak wyglądają moje włosy dziś.

2 lata temu byłam ostatni raz u MOJEJ fryzjerki.  Tak wyglądają obecnie moje włosy.
Nie ścinam sama. Używam czasami szamponu z niebieskim pigmentem. Prostuję niemal co tydzień- mój konik niestety. 

O obecnej pielęgnacji opowiem za jakiś czas, jeżeli oczywiście będziecie ciekawe. Nic szczególnego. Włosów nigdy nie suszę- zostawiam do samoistnego wyschnięcia przez noc. Dlatego może też jeden puch z rana, a z drugiej są przesuszone i zniszczone. Ale i tak jestem z nich dumna. 


Laseczki, pytam Was: lepiej mi w blondzie, czy brązie, w grzywce, czy bez? Jak Wam się podobam :p

You May Also Like

0 komentarze