• MOJE ODCHUDZANIE
    Czyli co robić, by nie chudnąć :D Wyznaję jedną zasadę: by schudnąć po prostu trzeba mniej jeść i mieścić się w deficycie kalorii- moja porażka! Nie gotuje wykwintnie- stawiam raczej na prostą, błyskawiczną i niewyszukaną kuchnię. Regularnie za to ćwiczę w domu przed TV.
    Zobacz
  • PLUS SIZE
    To, że noszę większy rozmiar, nie znaczy, że mniej lubię bawić się modą, choć na codzień wybieram raczej adidasy i bluzę. Większy rozmiar nie przekreśla mnie jako człowieka! Dziś już wiem, że jestem tyle samo warta co inni i to nie rozmiar mnie definiuje.
    Zobacz
  • CZAS WOLNY
    Mój czas wolny to przede wszystkim 9-letni syn, córkopies Masza oraz granie w gry, szczególnie jedną- The Sims 4 aktualnie. Sul sul! Uwielbiamy też spacerować.
    Zobacz
Haj Biczes!
Witaj. Miło mi, że tu jesteś. Mam na imię Ewelina, jestem przed 30tką, pracuję jako kasjerka, a po godzinach jestem mamą 9-latka. Od zawsze się odchudzam, ale tak na prawdę już dawno zaakceptowałam obecną siebie. Uwielbiam Maka i Redsy. W wolnej chwili gram w Simsy.
Chcesz wiedzieć więcej?
czytaj

No i znowu nie schudłam, więc co mi dało wyzwanie z Moniką? | PODSUMOWANIE WYZWANIA #trenujwdomu 30 DNI


Hej Precelki!

Tak jak w tytule- nie schudłam, ale NIE JESTEM ROZCZAROWANA, bo wiedziałam, że tak będzie. Dlaczego?
- bo ćwiczę na co dzień, jedyne co się zmieniło na czas wyzwania do dodatkowy trening w sobotę, bo weekendy zawsze mam wolne
- bo nie prowadziłam żadnej diety, a wręcz przeciwnie.


Więc teraz pewnie myślicie: "no, ale kuwa, to po co się katowałaś dziewczyno?". Bo lubię. U mnie codzienny trening tak już wszedł w rutynę dnia, że bez niego się nie da. Minimum 30 minut ćwiczeń dla mnie.

Z Moniką ćwiczę już rok. Jest to dla mnie najlepsza trenerka (trener to wiadomo- jest tylko jeden- Caleb Marshall ♥♥♥), bo pewnie nie wiecie, ale przez moje ekrany przewinęło się sporo osób: Ewka Chodakowska, Tiffany Routhe, Keaira Lashea, Deanne Berry, ćwiczenia z Popsugar.
Monika nie dość, że jest fantastyczną osobą to jeszcze jej treningi bardzo przypadły mi do gustu. Bardzo dynamiczne i intensywne oraz nie zbyt bardzo powtarzalne- chodzi o to, że ćwiczenia nawet jeśli się powtarzają to są zmodyfikowane. Z Chodakowską to mnie strasznie męczyło, że co trening to to samo.

Mimo tego, że nie schudłam i że nie pozbyłam się cellulitu to na prawdę wiele zyskałam- z ręką na sercu:
- zaczęłam znowu, po około 5 latach wzmacniać partie, czyli ćwiczyć brzuszki, robić deski i ja serio nigdy bym nie pomyślała, że ja się za to wezmę i pamiętam moje wkurwienie na twarzy, gdy już 2, czy 3 dnia przyszedł trening na brzuch, na leżąco. Ha! Ja nawet nie byłam w stanie się zginać do brzuszka, bo tak mnie bolały plecy (miałam wtedy problemy z kręgosłupem). Także ja nie jestem w stanie tego opisać jaką mam satysfakcję, że z takiego ot wyzwania znów czuję, że pod moją oponeczką mam jakieś mięśnie.
- robię planki! Tak! Co prawda wycwaniłam się, nie będę Was oszukiwać i ćwiczyłam na kolanach od pewnego momentu, zarówno boczne deski, jak i zwykłe, choć zwykła to z czystego lenistwa, bo 20 sekund mogę wytrzymać na prostych rękach i nogach, więc nie jest też tak źle.

Jak wygląda plank w łatwiejszych wersjach?
[1],[2],[3],[4]

- za każdym razem, gdy miałam wykonać ćwiczenie w parterze, natychmiast zamieniałam je na cokolwiek innego w stójce- teraz się już tego nie boję. Gdy trzeba zejść do deski i robić przeskoki to po prostu robię deskę, bez przeskoków, albo o ile mam siły to delikatnie przyciągam na zmianę kolana, albo odstawiam i dostawiam.
- po raz kolejny wierzę, że mimo tego, że z dużą nienawiścią rozpoczęłam ćwiczenia w parterze i na prawdę wielkim bólem to jestem bohaterką swojego ciała! To właśnie ja mam nad nim pełną kontrolę!

Dziewczyny, apeluję do Was, szczególnie jeśli jesteście moimi rówieśnicami, ale również bardzo mocno namawiam do tego nawet nasze babcie- ćwiczcie choć pół godzinki dziennie i choć te 3 razy w tygodniu, czyli co drugi dzień. NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO, BY ZACZĄĆ. Nie biegaj jak nie lubisz, nie odpalaj TV jeśli tego nie znosisz, albo wręcz przeciwnie jeśli nie czujesz się pewnie na siłowni- jestem żywym dowodem, że w domu można, a przecież kilka lat wychodziłam z domu, by być aktywną- robiłam marszobiegi. Dziś wychodzę na spacer, a cisnę w domu. Pamiętajcie, że Wasze ciało będzie Wam bardzo wdzięczne, nawet jeśli też nie od razu zrzucisz cały balast. Warto przekraczać własną strefę komfortu! Na prawdę! Ja się o tym przekonałam w ciągu tych 30 dni.