Obsługiwane przez usługę Blogger.

Hybryda w domu- od czego zacząć?

by - kwietnia 09, 2020

Od czego zacząć, czy warto zrezygnować z salonu, jakie są koszty, czy to się opłaca
Odkąd tylko pamiętam zawsze lubiłam mieć pomalowane paznokcie. Właściwie w ogóle to mam swoje trzy punkty podstawowe: rzęsy, włosy i paznokcie. Staram się, by zawsze jakoś się prezentowały. Podkładu mogę nie dawać, ale bez pomalowanych rzęs rzadko wychodzę z domu.

No, ale jak zawsze zbaczam z prawidłowej ścieżki. Otóż paznokcie moje w szkole średniej malowałam 2 razy w tygodniu, najczęściej "frencz", albo jakiś kolorek, wtedy jeszcze nie byłam królową różu, a miałam nawet lekki romans z niebieskim, więc malowałam pazurki na czarno, albo na "kurewsko", czyli czerwono (serio, nie pytajcie, bo ja do dziś nie wiem, czemu czerwony to kurewski).

Dopiero od jakichś 3 lat zdecydowałam się na profesjonalny, trwały manicure w salonie. Przekonała mnie do tego moja mama, która sama uczęszczała na taką usługę raz w miesiącu i pazury miała nawet nie zadarte, mimo, że też pracowała w handlu. No więc po którymś kolejnym razie obdrapanych i odpryskniętych pazurów poszłam i ja na próbę i tak już 3 lata noszę żele na dłoniach.

JA i tipsiki

Od roku robię sobie już sama paznokcie.
Wybrałam zestaw startowy SEMILAC. Na tamten moment był to zestaw nr 2, o wartości 150zł.
W skład wchodziła lampa UV, baza i top, 5 lakierów losowych, waciki bezpyłowe, cleaner i aceton w mini buteleczkach oraz pilnik i bloczek polerski, które dodatkowo dostałam też w gratisie.
Postawiłam na jedną z czołowych firm ze względu na jakość. Ponadto postanowiłam zamówić zestaw bezpośrednio od Semilaca. Na Allegro podobne zestawy były tańsze i można było wybierać kolory lakierów.














Mimo, że średnio robię paznokcie 2 razy w miesiącu (na początku manicure robiłam bardzo niedbale i nieumiejętnie) to NADAL się uczę: oglądam rożne filmiki na YouTube, próbuję i zwracam co raz większą uwagę na technikę i detale. Przyznam się Wam też, że przez chwilę zastanawiałam się nad jakimś podstawowym kursem, a to dlatego, że przyszło mi do głowy, by zająć się tym bardziej hmmm... "branżowo"? Myślę, że wiecie o co cho. Jednak miałam okazję zrobić kilka razy paznokcie mojej mamie i stwierdzam, że to totalnie nie dla mnie. Po za tym na klasyczny manicure, czyli żel + kolor schodzi mi ok 2-3h, więc nie widzę siebie, by po pracy na etacie, robić jeszcze nadgodziny, po za tym potrzebne jest przede wszystkim stanowisko pracy, bo serio ciężko się robi komuś paznokcie przy ławie.

To jest bardzo trudne, mimo iż wydaje się być czymś logicznym:
- ściągnij lakier i żel- ale tak by nie uszkodzić płytki oraz by nie zajechać skórek
- połóż na nowo żel i przedłuż paznokieć- ale z nienaganną techniką, bo i tak po kilku dniach coś odpadnie, albo co by sobie krzywdy nie zrobić.
- spiłuj żel tak aby mieć idealny kształt (krzywa c i apex, które są podstawą prawidłowej i BEZPIECZNEJ budowy paznokcia)
- pomaluj, ale tak by to było estetyczne i by nie dotknąć, ani nie zalać skórek,
- no i przejdź do prawej ręki ;)
Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ĆWICZYĆ!

Co na pewno warto mieć na start, jeśli chodzi o hybrydę?

Kup zestaw startowy.
To najlepsza opcja na start, ponieważ prawdopodobnie Ty też dopiero zaczniesz się uczyć, a do tego nie potrzeba Ci 10 lakierów oraz 100 cyrkonii. Do tego potrzebnych jest kilka elementów. Na co zwrócić uwagę przy wyborze i co warto mieć w takim zestawie?

1. Lampa. Z tego co się zorientowałam to jest multum lamp do wyboru.
Lampy UV/LED szybciej utwardzają lakiery, niż te UV.
Najmniejszą moc mają lampy mostkowe (kształt) 24W. Ja mam taką lampę i nie jest najgorsza, ale myślę, że mogłabym ją w przyszłości wymienić. O co chodzi w praktyce? Że może słabiej utwardzać lakier, a średnio nadaje się też do żelu (ja robię to i to). Rekomendowane są lampy z mocą 48W. Taką moc mają już zazwyczaj lampy "z dupą"/ "budki". Są zabudowane i mają oświetlenie po bokach, a to duży plus.

2. Lakiery, lakiery BASE i TOP. Ja od razu zwróciłam uwagę, że wiele stylistek odradza lakiery all in one, czyli bazy i topy w jednym. Z tego co słyszałam to co marka to inne doświadczenia, plusy i minusy. Wydaje mi się, że baza i top to kluczowe elementy stylizacji, więc warto właśnie w nie zainwestować. Niektóre marki mają różne rodzaje baz i topów np baza proteinowa, top no wipe. Proponuje na początek wybrać klasycznie. No i wiadomo kolorki. To już w zależności od Was. Gdybym miała wybrać 3 kolory, wybrałabym jakiś nude, brokat i wiadomo ^^ oczojebny RÓŻ.

3. Cleaner, czyli odtłuszczacz płytki- podstawa.

4. Pilnik, najlepiej 100/180 i to najlepiej kilka sztuk. Dla mnie szczerze lepiej sprawdzają się te najtańsze z chińczyka, niż te droższe firmowe.

5. Bloczek polerski- do zmatowienia płytki, szczególnie tych problematycznych, trudno dostępnych krawędzi paznokcia. Polecam również o gradacji 180.

6. Waciki (bezpyłowe)- do współpracy z cleanerem. Ja używam zwykłych- da się, ale zdecydowanie lepsze będą te bezpyłowe- nic się nie przylepi.

7. Patyczki drewniane- przydadzą się do odsuwania skórek.

8. Aceton- będzie potrzebny do ściągnięcia stylizacji.

To jest podstawa. Oczywiście można sobie dokupić inne różne rzeczy do stylizacji, czyli pędzle, sondy, cyrkonie, czy kopytka do odsuwania skórek, cążki (łatwo się pokaleczyć, na prawdę), czy jakieś oliwki zmiękczające skórki.

A jeśli chcesz robić paznokcie z żelem (jeśli w salonie nakładano Ci żel to uwierz, że w domu też będziesz chciała)?

1. Żel + pędzel
2. Primer- nie używałam go w ogóle i paznokcie od strony dłoni odklejały się przez zapowietrzenie i to był jeden wielki ból + podklejanie ich kropelką, by dać rade "dofunkcjonować" jakoś do końca zmiany (w sklepie- przypominam). Z primerem wszystko się już trzyma :)
3. Frezarka (!). Ja dopiero odczułam komfort i poczułam na prawdę przyjemność z robienia paznokci, gdy kupiłam sobie frezarkę.
UWAGA: Nie wyrzucaj pieniędzy w błoto i nie kupuj taniej frezarki! I broń Boziu na baterię. Ja sobie kupiłam taką w Rossmanie, ale ona nie dawała rady objechać na jednej baterii dwóch dłoni. Serio, lepiej odczekaj i odłóż pieniądze i kup coś powyżej stówki.
4. Szablony do przedłużania- tutaj też polecam kupić coś lepszego! Nie wybierajcie tych z chińczyka. Są takie szablony, które mają dokładnie rozrysowaną płytkę paznokcia, co bardzo pomaga.

Poniżej niektóre z moich wypocin. Czasem wychodzi lepiej, czasem gorzej.
Ja widzę u siebie progress. Zwróćcie uwagę na kształty paznokci. Te ostatnie zdjęcie to moja ostatnia praca :) Nadal wiele pracy przede mną, ale tak jak pisałam wcześniej- zwracam teraz uwagę na budowę paznokcia, dopiero później na zdobienie.


Zestaw startowy- Semilac 150zł
Frezarka- Allegro 130zł
Żel biały- chińczyk 5zł
Żel różowy- Allegro 15zł
Cleaner Delia Cosmetics- Rossman 10zł
Pilnik szary- chińczyk 1zł
Szablony do przedłużania- Aliexpress 100szt/ 8zł
Primer- Aliexpress 5zł
Pędzel mniejszy do żelu- chińczyk 10zł
Pędzel większy- Allegro (dostałam w gratisie do żelu)

Koszt zestawu startowego równał się dwóm wizytom w salonie. Do tego jednak doszło kilka lakierów i gadżetów do zdobień. Dopiero po pół roku zdecydowałam się na frezarkę (i tak późno), ale tak jak pisałam- lepiej odłóż pieniądze i kup coś lepszego, co będzie służyć nie tylko dłużej, ale i przede wszystkim tak jak należy.

Teraz tak. Za jedną wizytę w salonie płaciłam 70zł- teraz podejrzewam, że było by to 80zł lekko, jak nie 100zł. Ok. Więc proszę: 12 wizyt w roku to 960zł- 1200zł. Ja wydałam dotychczas na WSZYSTKO ok 500zł. Z tym, że w salonie siedzisz i pachniesz, a tu musisz się napracować, ale jeśli to lubisz i sprawia to przyjemność to dlaczego nie ćwiczyć.

You May Also Like

0 komentarze

KORZYSTAM Z

PEXELS
UNSPLASH
Sporadycznie wspomagam się We heart it