Obsługiwane przez usługę Blogger.

Wyzwanie 30 dni #trenujwdomu- TYDZIEŃ 1

by - kwietnia 15, 2020



Hejka! Dosyć późno publikuję tę recenzje, ale musiałam nadrobić ćwiczenia, gdyż iż koniec tygodnia to było dla mnie piekło zdrowotne. OK. Młodsza nie będę, ale jestem przerażona, że już mni coś strzyka w plerach. Być może to kwestia przedźwigania i brak odpoczynku, bo pracuję przecież 6 dni w tygodniu, niedziela to ogarnianie mieszkania, a w pracy every day trzeba przerzucać zgrzewkami i skrzyniami (#trzebabyłosięuczyć). Tak czy siak pierwszy raz w mojej fit karierze zdarzyło mi się całkowicie zrezygnować z ćwiczeń. Miałam wrażenie, że albo trening i wózek, albo jestem słabeuszem, więc zdecydowanie wybrałam to drugie. DO RZECZY! Jak mi poszło?

Co mam na myśli w punkcie trening wykonany? Oznacza to jak oceniam (mniej więcej) ile wykonałam ćwiczeń przygotowanych przez Monikę w oryginale, bo gdy coś sprawiało mi trudność robiłam łatwiejsze wersje ćwiczeń, albo w ogóle zmieniałam to ćwiczenie na jakieś inne.

KAŻDY TRENING ĆWICZYŁAM OD POCZĄTKU DO KOŃCA!

Dzień 1 Odchudzający trening interwałowy. Miłe zaskoczenie, że tylko 4 serie, ćwiczenia ogólnie trafiły w mój gust, ale gdyby nie wyzwanie (i to, że nie sprawdzam wcześniej jakie to ćwiczenia na podglądzie) to odpuściłabym je od razu. Powód? Seria na brzuch. Od pewnego czasu mimo aktywności fizycznej, która u mnie gości na stałe bardzo bolą mnie plecy- nie pomaga rozciąganie i wygodne spanie. Ciężko było, ale dałam radę. Ćwiczenia na brzuch robiłam wolniej, albo z lekką przerwą. To samo z deskami w wcześniejszych ćwiczeń. Przyciągałam po prostu kolana do brzucha w desce.
Trening wykonany: 80%
Poziom zmęczenia: 4/5
Czy kiedyś powtórzę: Raczej nie.

Dzień 2: Trening brzucha. No i to było to czego się obawiałam, ALE I DO IT! Mimo, że plery mnie naku*wiają, to chociaż próbowałam wyleżeć plackiem na podłodze (i kocu). I jeżeli pominąć okropny ból plerów to trening był by fajny, bo jest krótki, a mocno intensywny dla brzucha. Właściwie może po jednym ćwiczeniu na serie udało mi się wykonać nienagannie, reszta to była moja walka z trzęsącą się galaretką i z bólem :)
Trening wykonany: 50%
Poziom zmęczenia: 1/5
Czy kiedyś powtórzę: Być może, z naciskiem na być ;)

Dzień 3: Ciche cardio.  Co dzień to gorzej. Dzisiaj to już w ogóle ciężko było. Ja jestem przyzwyczajona do tabat, nie lubie ćwiczeń w parterze. Deski, burpee i takie inne. Not for me!
Trening wykonany: 50%
Poziom zmęczenia: 2/5
Czy kiedyś powtórzę: Nie.

Dzień 4: Tabata bez przerwNie no, Monika to mnie nie lubi xD. Tabata bez przerw, a w trakcie co? DESKA. Postanowiłam, że będę robić deskę chociaż 10 na 10 czyli ćwiczenie i odpoczynek. Brzuch to mi płonął. Tabaty same w sobie OK, choć trzeba schodzić do parteru i też są 20 sekundowe deski.
Trening wykonany: 50%
Poziom zmęczenia: 4/5
Czy kiedyś powtórzę: Nie.

Dzień 5, dzień 6: NIE ĆWICZYŁAM! UPS. BĘDĘ NADRABIAĆ.

Dzień 5: Łydki, uda, pośladki Nadrobiłam (wtorek 14.04). Dla mnie to jest tak jakby zmarnowany czas. Nie żebym kwestionowała tu trening, który przygotowała Monika- po prostu to totalnie nie dla mnie. Owszem, ciężki, dla takiego laika jak ja, ale ja uwielbiam szybkie i intensywne treningi. Tu zbyt "lekko".
Trening wykonany: 70%
Poziom zmęczenia: 1/5
Czy kiedyś powtórzę: no way.

Dzień 6: Trening mocno odchudzający Nadrobiłam (dzisiaj, środa 15.04). Dla mnie to taki normalny i typowy trening. Zdecydowanie wolę takie z przewagą stania, niż te typowo na dane partie mięśniowe. Jak trzeba było schodzić do parteru to robiłam klasyczną deskę (czyli kilka minut dziś galaretka wibrowała). Zamiast tego mostku, to zrobiłam po prostu mostek z biodrami w górze. Wychodzę z założenia, że lepsze to, niż siedzenie na podłodze.
Trening wykonany: 50%
Poziom zmęczenia: 4/5
Czy kiedyś powtórzę: Mejbi bejbi.

Dzień 7: PRZERWA

Pewnie dla części z Was to nie są jakieś super treningi, być może więcej siedzicie na siłowni i w ogóle co to za ćwiczenia przed TV. Dla mnie to mega wyzwanie, bo jak wiecie ja więcej czasu poświęcam na szukaniu odpowiedniego dla mnie treningu (bez podskoków, na stojąco), niż na same ćwiczenia :P. Także sama się sobie dziwię, że dzisiaj zrobiłam dzień 10 i nawet nie podglądam co będę robić tylko włączam i jadę- co ma być to będzie. Fajnie, Wam też polecam!

Przed rozpoczęciem zważyłam się i o dziwo 103kg było. Może dam radę wejść w dwie dziewiątki z początkiem maja? :D

You May Also Like

0 komentarze