Miesiąc w czwórkę- jak zmieniło się nasze życie odkąd mamy pieska

by - czerwca 05, 2019


Była niedziela, stary mówi: "bierzemy pieska", na co ja szybkie: "chyba chory jesteś!".
A później było już tylko naprzemiennie:
- "A jakiego?"
- "Boże jakie cudo! Bierz!"
- "Ale przecież jedziemy w tym roku na wakacje, co z psem zrobimy?"
- "Nie, nie ma szans! Dopiero jak Alan podrośnie!"
- "Dobra dzwoń!"
- "Dzwoniłeś do tej pani? Oszalałeś???"
- "No jak możesz teraz odwołać to? Po za tym ja już sobie całe nasze nowe życie ułożyłam w głowie."
- "Kurde, a może by to odkręcić?"
- "Co by się nie działo- damy radę, stworzymy jej godny dom!"
- "Nie damy rady!!!"

Aż w końcu nastała miłość od pierwszego wejrzenia. No i nie da się ukryć. Życie wywróciło się nam do góry nogami- zmieniło się wszystko!

Od poczucia obowiązku, aż po "ataki" Maszy podczas zabaw z Alanem i niekontrolowane hałasy.
No i jak mieliśmy szczęście z dzieckiem- grzeczny, kochany i spokojny od małego, tak i z nią nie mamy większych problemów. Jedyną sprawą nad jaką będziemy pracować, to że ten mały słodziak jest bardzo agresywny do obcych, a tak na prawdę obcym jest dla niej każdy z poza naszego mieszkania. 



Czy gdybym mogła poczekać z adopcją psa, wstrzymałabym się jeszcze? Jak najbardziej!
Pospieszyliśmy się, nie ma co i nie ma co ukrywać, skupiliśmy się na wakacjach, tymczasem nikt z nas nie pomyślał, że pies będzie co drugi tydzień sam przez 9h w domu i wcale nie chodzi mi tu o zaszczane i zasrane podłogi, tylko o psią psychikę. 

Minął miesiąc i na szczęście jakoś sobie radzimy. Myślę, że najgorsze już za nami.

Jako, że mamy jedno dziecko, to Maszka jest takim naszym dopełnieniem rodziny. Nie wyobrażam już sobie bez niej naszego życia.

You May Also Like

0 komentarze