Podsumowanie marca '19

by - kwietnia 01, 2019


Dobra. No to jak to mówią do odważnych świat należy.
Podaję dziś wyniki z liczbami.

Zacznę jednak od marca. Marzec przebiegał różnie, czyli normalnie jak na moje możliwości :). Spadłam 3kg, niby mało, a jednak przekroczyłam magiczny pułap, zaraz dowiesz się jaki.
Otóż wagowo wygląda to tak, że w 2018 roku moja waga wahała się w granicach 120kg. Raz było 119kg, raz 122kg.
1 stycznia 2019 waga pokazała równe 118kg.
Relacje ze stycznia przeczytacie pod tym linkiem -> styczeń ‘19.
Później to już było tak jak na kalendarzu.

-11kg w 3 miesiące, to chyba rewelacja, jeśli brać pod uwagę, że oprócz liczenia kalorii nie uważam na nic- jem pączki, słodycze, fast foody, oczywiście z umiarem, bo jednak są to bomby kaloryczne, ale także dbam o codzienny ruch (sob, ndz to błogie lenistwo).

Niedługo kończy się jednak moja Wielkopostna wstrzemięźliwość alkoholowa i mam nadzieję, że nie polegnę zbyt szybko W OGÓLE!  Jak sobota to tylko drineczki i fryteczki, a poza to już nie. Będę sama za siebie trzymać kciuki, bo w okresie Wielkiego postu jakoś nie mam z tym problemu.

A i dodam jeszcze dla samej siebie taki bonus, bo od stycznia się nie mierzyłam.

Jakie plany na kwiecień? Marzyłam o tym, by do Wielkanocy zejść z trzech cyfer. Teraz wiem, że nie warto marzyć, by do końca miesiąca zrzucić te 7kg. Pomyślisz “zepnie dupę i zrzuci”. Nie, bo 7kg to na prawdę sporo, nawet jak na taką beczułkę jak ja, a ja nie będę na pewno się głodzić i wyciskać siódme poty- ja na prawdę nie z takich. A po za tym sama się wzruszam na myśl, że każdego miesiąca jest mnie troszkę mniej i bardzo się boję co będzie jak kiedyś stanę na wagę i pomimo moich starań będzie tyle samo. Czy wtedy nie będę mieć załamki = ataku apetytu.

Także ograniczam słodycze (już i tak pączki ♥ jem tylko w sobotę hehehe), na rzecz warzyw. To samo z owocami- spróbuję pić więcej smoothie z różnych owoców i warzyw, chociaż wiadomo, że można codziennie jeść banana i chudnąć- jestem na to żywym dowodem ;).

Chyba zacznę też ćwiczyć siłowo, szczególnie pośladki, bo mam takie sflaczało-cellulitowate, więc w końcu trzeba i je spiąć.

I najważniejsze! Ostro zaczynam szorować i balsamować brzuch, bo robi się niebezpiecznie. Jestem świadoma, że jak nadal będę spadać to zostanie mi flaczek, bo wiadomo 130cm oponki samo się nie wchłonie, ale można polepszyć troszkę stan tej skóry.

Także moje Biczys kochane j#bać to wszystko! Jesteśmy piękne teraz i zawsze!

You May Also Like

0 komentarze