Podsumowanie lutego '19

by - marca 01, 2019


W zeszłym miesiącu szału nie było, ale i ja szału nie zrobiłam. Myślę, że gdyby nie to, że trzymałam ćwiczenia, to nic bym nie zrzuciła. Dieta była, albo jej nie było. No nic. Nie poddałam się. Albo...?

No właśnie- ten miesiąc też nie był rewelacyjny. Były ostre grzechy, ale jak wcześniej skupiałam się na aktywności. Nie chcę być jednak dla siebie zbyt krytyczna, bo postępy są co miesiąc. Może na wadze bez rewelacji (ale już -8kg), ale widzę je w swoim zachowaniu.
Jem regularnie, pije niesłodzone ziółka i bardzo rzadko piję sok lub napój jako element zaspokojenia pragnienia. Tylko woda. Jak nie mam wody lekko gazowanej w domu to w luju mnie drze.
I co ważne, a może najważniejsze nie podjadam w pracy, a jeśli już biorę jakieś ciasteczko do degustacji to wliczam je w swoje makro.

Tak samo tłusty czwartek. Olaboga- ja- miłośnik tradycyjnych pączków, zjadłam ich aż dwa i to jeszcze spokojnie zmieściłam się w moim deficycie. Można?

Założyłam sobie, że do marca zobaczę na końcu 9.9 kg, czyli zejdę poniżej pewnego pułapu.
Nie udało się. Wiecie ile zabrakło? 10 dkg :D Więc #jebaćto cieszę się i tak jak cholera i obiecuję, że za 10kg już ostro się zastanowię nad ujawnieniem swojej wagi, bo ciągle się wstydzę.

Ćwiczyłam to samo co miesiąc temu. Teraz będę chciała zmienić kick-boxing na jakiś inny układ, Caleb Marshall zostaje ze mną ♥♥♥

Mam nadzieję, że marzec będzie dla mnie łaskawy, bo rozpoczynam (i zastanawiam się, czy już nie po raz ostatni) Wielkopostne wyzwanie/ postanowienie, czyli zero alko, aż do Wielkanocy.

You May Also Like

0 komentarze